Balsam do włosów suchych i zniszczonych z olejem arganowym i granatem Green Pharmacy

Już od dwóch lat (z krótkimi przerwami) staranniej przykładam się do pielęgnacji włosów. Przez ten czas przewinęło się u mnie sporo ciekawych masek i odżywek, ale ja z uporem maniaka testuję kolejne produkty. Ostatnio do kolekcji dołączył balsam do włosów suchych i zniszczonych z olejem arganowym i granatem Green Pharmacy. Jak się sprawdził na moich falach?

Maska algowa do twarzy Bioamare z rumiankiem

Bardzo lubię oczyszczające maseczki na twarz, które jednocześnie delikatnie nawilżają skórę. Co jakiś czas testuję kolejne kosmetyki, nie lubię ograniczać się do jednego produktu. Kilka miesięcy temu trafiłam w Tesco na półkę z kosmetykami naturalnymi i wybrałam dla siebie maskę algową Bioamare z rumiankiem do cery naczynkowej. Jak się sprawdziła? Zapraszam do recenzji.

Biolove mgiełka do ciała o zapachu mango

Nie wyobrażam sobie lata bez mgiełek do ciała. Świetnie odświeżają i orzeźwiają, a czasem także koją naszą skórę. Używam ich dość często, praktycznie rezygnuję wtedy z perfum. Tego lata towarzyszyła mi m.in. mgiełka do ciała Biolove  o zapachu mango. Jak się sprawdziła?

Pomysły na prezent dla chłopaka na każdą kieszeń


Ostatnio mam małe zaległości w blogowaniu spowodowane kilkoma zmianami w moim życiu. Jak większość z Was wie, 2 września wyszłam za mąż. Kilka dni później wyjechaliśmy na tydzień w góry, a po powrocie czekała mnie jeszcze przeprowadzka. Teraz aklimatyzuję się w nowym miejscu i powoli wracam do rzeczywistości, a także blogowania. Z racji tego, że zbliża się Dzień Chłopaka, chciałabym przedstawić Wam kilka propozycji na prezent dla ukochanego, kolegi, brata czy innego osobnika płci męskiej ;). Na wstępie zaznaczę, że nie jestem fanką drogich prezentów (choć są wyjątki), dla mnie bardziej liczy się gest i to by prezent pasował do danej osoby. Oczywiście wszystkie te prezenty można podarować także z innej okazji – urodzin, rocznicy, Gwiazdki czy tak po prostu bez specjalnej okazji – takie prezenty są szczególnie miłe.

Kącik filmowy – sierpień 2017


Raz na jakiś czas chciałabym podzielić się z Wami ciekawymi filmami, które obejrzałam. Mam nadzieję, że taka seria Was zainteresuje. Sama lubię czytać takie wpisy na innych blogach. W sierpniu przeważają komedię, jako że szukałam czegoś na rozluźnienie. Jak wiele z Was wie w sobotę wychodzę za mąż, mam wiele przygotowań na głowie, do tego dochodzi stres związany z ceremonią. No, ale nie o tym dziś chciałam pisać. Zapraszam więc na kącik filmowy.

Żurawinowy płyn micelarny GoCranberry

Lubię delikatne, ale przy tym skuteczne kosmetyki. Wbrew pozorom jest ich bardzo wiele na rynku. Niestety nie brakuje również produktów, które nie spisują się tak jak powinny lub nawet szkodzą naszej skórze. Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o płynie micelarnym GoCranberry. Do której kategorii bym go zaliczyła? Zapraszam do recenzji.

Żel tymiankowy Sylveco


Markę Sylveco znam od jakiegoś czasu i większość ich kosmetyków dość dobrze sprawdza się na mojej wrażliwej, zaczerwienionej cerze. Przez ostatnie kilka miesięcy testowałam żel tymiankowy. Przeznaczony on jest do codziennej pielęgnacji cery łuszczącej się, zaczerwienionej i podrażnionej. Ja mam cerę mieszaną, lubi się świecić na czole i nosie, reszta jest raczej sucha. Nie zmagam się z trądzikiem, nieprzyjaciele pojawiają się sporadycznie. Moim największym problemem są wiecznie zaczerwienione policzki. Jak żel tymiankowy Sylveco poradził sobie z taką cerą? Zapraszam do recenzji.

Spa dla Włosów #28 – pierwsze na cieniowanych włosach

Kilka dni temu moja siostra (z wykształcenia fryzjerka) podcięła mi delikatnie końcówki i wycieniowała włosy – stworzyła delikatne warstwy. Stwierdziłam, że tak będą się lepiej układać. Przy okazji tego Spa postanowiłam sprawdzić, jak moje włosy zareagują na bogatszą pielęgnację. Kiedyś ją uwielbiały, a teraz?

1.     Delikatnie zwilżyłam włosy wodą i nałożyłam porcję balsamu Green Pharmacy z olejem arganowym i granatem. Na to nałożyłam porcję oleju ze słodkich migdałów Nacomi.
2.      Po dwóch godzinach włosy umyłam szamponem Hello Nature z olejem marula. Szampon kupiłam przypadkiem – zakręciłam się w drogerii Natura i zamiast odżywki z półki wzięłam szampon. Bywa.
3.      Na osuszone koszulką włosy nałożyłam maskę toskańską Planeta Organica.
4.      Po 20 minutach spłukałam maskę letnią wodą. Na mokre włosy nałożyłam oleokrem Biovax Caviar, a następnie żel rokitnikowy Natura Siberica. Chwile pougniatałam włosy ręką, a następnie bawełnianą koszulką.
5.      Włosy zawinęłam w koszulkę, stosując plopping (ręcznikowanie). Dawno nie stosowałąm tej metody wydobycia skrętu, a ostatnio trochę więcej o niej czytałam i postanowiłam przetestować. Po godzinie rozpuściłam włosy. Wyschły naturalnie.

Isana Med – tani dezodorant bez soli aluminium, ale czy skuteczny?

 
            Dezodorant to taki must have każdej z nas. Niestety dość ciężko znaleźć skuteczny środek bez soli aluminium w składzie. Próbowałam już kilku, ale żaden nie sprawdził się w 100%. Jakiś czas temu polecono mi Isanę Med, postanowiłam więc przetestować ją na własnej skórze. Jak się sprawdziła ta niewielka kulka? Zapraszam do recenzji.

Lisa See „Miłość Peonii”

Data wydania: marzec 2014
Tytuł oryginału: Peony in Love
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Świat Książki

Opis z okładki:
Lisa See opowiada piękną historię trzech Chinek poślubionych jednemu mężczyźnie. Żyjąc w społeczeństwie, w którym największymi cnotami kobiety są posłuszeństwo i milczenie, nie obawiają się wyrażać swoich pasji, tęsknot i namiętności, a inspirują się dawną operą „Pawilon Peonii”. „Miłość Peonii” to fascynująca, bogata w egzotyczne realia powieść o miłości silniejszej niż śmierć, rozgrywająca się w XVII wieku w Chinach.

Jałowcowy scrub do ciała Bania Agafii

         Uwielbiam wszelkiego rodzaju peelingi do ciała. Lubię ten efekt gładkiej i jędrnej skóry, zwłaszcza latem. Mimo że często robię sama peeling z kawy i olejku, równie często sięgam po gotowe produkty – lubię urozmaicenie. Ostatnio stosowałam jałowcowy scrub do ciała Bania Agafii. Jak się spisał? Zapraszam do recenzji.

Nawilżająca odżywka do włosów Alterra z granatem i aloesem



Kosmetyki Alterry z serii z granatem i aloesem są bardzo często chwalone przez blogerki i włosomaniaczki. Dość długo przechodziłam obok nich obojętnie, ale pewnego razu natrafiłam na promocję w Rossmannie i postanowiłam przetestować słynną odżywkę nawilżającą. Jak sprawdziła się na moich falach? Zapraszam do recenzji.

Balsam do ciała Organique czarna orchidea


            Kosmetyki marki Organique kusiły mnie od dłuższego czasu. Te piękne opakowania, ciekawe formuły i podobno niezwykłe zapachy… W końcu uległam pokusie i kupiłam balsam z masłem shea o zapachu czarnej orchidei. Przetestowałam i... zapraszam do recenzji.

Oleokrem Biovax Caviar – oleje indyjskie: moringa i tamanu


Czytając recenzje oleokremów Biovax zauważyłam, że albo się je lubi albo nie. U niektórych dziewczyn sprawdzają się naprawdę świetnie: wygładzają, nabłyszczają, u innych powodują niestety puch i mat. A jak oleokrem Biovax Caviar sprawdził się na moich włosach?

Spa dla włosów #27 - po długiej przerwie


Ostatnimi czasy niestety zaniedbałam swoje włosy. Nie miałam czasu na regularne olejowanie włosów, co niestety odbiło się na ich wyglądzie. Do mojego ślubu pozostał miesiąc, więc mam nadzieję, że do tego czasu kondycja mojej czupryny nieco się poprawi. Postaram się poświęcić im nieco więcej czasu. Zaczynając od tego SdW.

1.      Na noc nałożyłam na włosy olej z nasion konopi indyjskiej Nacomi.
2.      Rano umyłam włosy mydłem cedrowym Bani Agafii, masując skórę głowy szczotką – nowym nabytkiem z aliexpress. Zobaczymy, czy się sprawdzi.
3.      Osuszyłam włosy koszulką i nałożyłam na nie maskę Crema al Latte. Po 15 minutach spłukałam ją letnią wodą.
4.      Rozczesując włosy palcami, rozprowadziłam złoty oleokrem Biovax.
5.      Na koniec roztarłam w dłoniach żel rokitnikowy Natura Siberica i kilka minut pougniatałam włosy.

„Dziewczyna z pociągu” Pauli Hawkins

Data premiery: wrzesień 2016
Tytuł oryginału: The Girl on the Train
Liczba stron: 328
Wydawnictwo: Świat Książki
 
Opis z okładki:
Rachel każdego ranka dojeżdża do pracy tym samym pociągiem. Wie, że pociąg zawsze zatrzymuje się przed tym samym semaforem, dokładnie naprzeciwko szeregu domów.
Zaczyna się jej nawet wydawać, że zna ludzi, którzy mieszkają w jednym z nich. Uważa, że prowadzą doskonałe życie. Gdyby tylko mogła być tak szczęśliwa jak oni.
I nagle widzi coś wstrząsającego. Widzi tylko przez chwilę, bo pociąg rusza, ale to wystarcza.
Wszystko się zmienia. Rachel ma teraz okazję stać się częścią życia ludzi, których widywała jedynie z daleka. Teraz się przekonają, że jest kimś więcej niż tylko dziewczyną z pociągu.


           O „Dziewczynie z pociągu” usłyszałam na krótko przed premierą filmu, czyli jakiś czas temu. Postanowiłam, że przeczytam najpierw książkę i dopiero potem obejrzę ekranizację. Tak się złożyło, że dopiero w lipcu miałam okazję sięgnąć po książkę. I muszę przyznać, że nieco mnie ona rozczarowała. Ale często tak mam, jeśli chodzi o bestsellery. Dlaczego „Dziewczyna z pociągu” nie wzbudziła mojej sympatii?

Mydło miodowe Bani Agafii – czy pobiło mydło cedrowe?


Jakiś czas temu miałam mydło cedrowe Bani Agafii (recenzja – klik) i bardzo je polubiłam. Świetnie myło, nie wysuszało, było wydajne i moje włosy były po nim minimalnie dłużej świeże. Postanowiłam więc spróbować drugiego mydełka z serii i tak w moje ręce wpadło mydło miodowe. Jak się sprawdziło na moich włosach?

Naturalne masło shea z różą i jogurtem Bioamare

Na początku zdradzę Wam, że nie jestem wielką fanką masła shea. Zdecydowanie wolę produkty o aksamitnej konsystencji masełek. Mimo to od czasu do czasu, wybieram produkty z masłem karite. Chyba nic lepiej nie nawilża i odżywia mojej skóry. A jak się sprawdziło masło shea o zapachu róży i jogurtu Bioamare? Zapraszam na recenzję.

Egipska glinka różowa

             
            Kiedy zainteresowałam się naturalną pielęgnacją, postanowiłam przetestować również glinki, o których czytałam wiele pozytywnych opinii. Długo zastanawiałam się, jaką powinnam wybrać, aż w końcu zdecydowałam się na różową, czyli mieszankę glinki białej i czerwonej. Polecana jest ona szczególnie wrażliwej skórze, a ja taką posiadam. Jak się sprawdziła? Zapraszam do recenzji.

Peeling enzymatyczny Sylveco – delikatny i skuteczny


Moja cera jest niestety bardzo wrażliwa i kapryśna. Jeszcze kilka lat temu mogłam używać peelingów mechanicznych, jednak dziś po ich użyciu moja buźka jest w czerwonych plamach, nieco podrażniona. Szukam więc delikatnych peelingów i dlatego zdecydowałam się przetestować ten od Sylveco. Jeśli jesteście ciekawe, jak się spisał, zapraszam do recenzji.

Przesądy ślubne

Kilka miesięcy po zaręczynach postanowiliśmy z narzeczonym rozpocząć przygotowania do ślubu. I nagle okazało się, że wiele osób ma na ten temat wiele do powiedzenia. Zwłaszcza, jeśli chodzi o ślubne przesądy. My traktowaliśmy je z przymrużeniem oka, ale postanowiłam zamieścić tutaj najciekawsze przesądy, jakie usłyszeliśmy.

Niekosmetycznie, czyli co ostatnio obejrzałam i przeczytałam


Książki towarzyszą mi od małego. Najpierw czytała mi mama, później sama zaczęłam sięgać po kolejne pozycje i tak pozostało mi do dziś. Mając chwilę czasu, chętnie poznaję nowych bohaterów i wciągam się w ich świat. Filmy z kolei są świetnym pomysłem na spokojny wieczór. W ciągu dnia jakoś średnio lubię je oglądać. Wolę wtedy wyjść na zewnątrz lub poczytać przy oknie. Ciekawa jestem, czy Wy macie jakieś preferencje odnośnie czytania i oglądania? Czy różnie to bywa? Ja w każdym razie nie przedłużam już tego wstępu i zapraszam do czytania.

Delikatny szampon do włosów Himalaya Herbals


Od jakiegoś roku staram się na co dzień traktować swoje włosy łagodniejszymi detergentami. Po te z SLS-em sięgam raz na tydzień lub dwa, w zależności od potrzeb. Co jakiś czas testuję nowe szampony, nie tak dawno temu w moje ręce wpadł szampon dla dzieci Himalaya Herbals. Jak się spisał? Zapraszam na recenzję.

Powrót, kilka słów wyjaśnienia i krótka recenzja ałunu




Dawno mnie tu nie było. Zaniedbałam niestety i swojego bloga i wszystkie Wasze nowe posty, komentarze, wiadomości… Na swoje wytłumaczenie mam tylko nadmiar obowiązków w pracy, w domu, planowanie ślubu i budowy domu. Na szczęście wszystko już wraca do normy, znowu mam trochę wolnego czasu dla siebie i chciałabym go poświęcić na powrót do blogosfery. Mam nadzieję, że wybaczycie mi tą nieobecność i być może zajrzycie jeszcze nieraz do mnie.

Tymczasem chciałabym Wam opowiedzieć o naturalnym ałunie w krysztale oraz o tym, jak sprawdził się u mnie. A następnie lecę nadrobić zaległości na Waszych blogach.


O czesaniu fal i loków



Kiedy zaczęłam interesować się tematyką pielęgnacji włosów, musiałam wprowadzić w życie sporo nowych nawyków. Dowiedziałam się między innymi, że jako posiadaczka włosów falowanych nie powinnam za często czesać swoich włosów. A już na pewno nie suchych włosów. Dlaczego? Ponieważ niszczy to naturalny skręt włosów i powoduje puch na głowie, czasem przypominający lwią grzywę.

Truskawkowo jogurtowy mus do ciała Organic Shop

Bardzo lubię kosmetyki o owocowym zapachu i dość często sięgam po takie produkty w pielęgnacji ciała. Apetycznie pachnące żele, czy masła do ciała to zapewne nie tylko moja słabostka. Ostatnimi czasy testowałam jogurtowo truskawkowy mus do ciała Organic Shop. Jak się sprawdził? Zapraszam do recenzji - zdjęcia trochę letnie, ale same truskawki też kojarzą się z latem, więc czemu nie ;).

Niekosmetycznie - grudzień 2016


Na początku muszę Was przeprosić za dość długą nieobecność na blogu. Pech chciał, że złapał mnie jakiś okropny wirus i nie miałam siły na tworzenie nowych postów. Na szczęście czuję się znacznie lepiej i mogę nadrobić zaległości. Chciałabym zacząć od niekosmetycznego podsumowania grudnia – czyli pokrótce opisać przeczytane książki i obejrzane filmy. Zainteresowani? W takim razie zapraszam.

Nocna pokusa - żel pod prysznic Organic Shop

Żel pod prysznic to taki produkt, do którego nie mam zbyt dużych oczekiwań. Ważne, żeby dobrze mył i ładnie pachniał. Ostatnio skusiłam się na swój pierwszy bardziej naturalny żel pod prysznic – Organic Shop. Czy spisał się lepiej niż zwykły, drogeryjny żel? Zapraszam do recenzji.

Moje największe hity kosmetyczne 2016 roku

Rok 2016 już się skończył. Mam wrażenie, że czas ucieka mi coraz szybciej. Ten rok będzie dla mnie przełomowy, wychodzę za mąż , przeprowadzam się... Kto wie, co mnie czeka. W każdym razie mam nadzieję, że ten rok będzie i dla Was i dla mnie też obfitował w nowe szanse i szczęśliwe momenty.
Tymczasem chciałabym Wam opowiedzieć o kilku kosmetycznych ulubieńcach do pielęgnacji z ubiegłego roku. Zapraszam!