Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

piątek, 11 sierpnia 2017

Jałowcowy scrub do ciała Bania Agafii

         Uwielbiam wszelkiego rodzaju peelingi do ciała. Lubię ten efekt gładkiej i jędrnej skóry, zwłaszcza latem. Mimo że często robię sama peeling z kawy i olejku, równie często sięgam po gotowe produkty – lubię urozmaicenie. Ostatnio stosowałam jałowcowy scrub do ciała Bania Agafii. Jak się spisał? Zapraszam do recenzji.

Scrub do ciała o działaniu tonizującym. Nawilża skórę i przywraca jej elastyczność. Usuwa zrogowaciały naskórek i spowalnia procesy starzeniowe.

Cena ok. 15 zł / 300 ml


Rapa, Sucrose, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Glycerin, Cetearyl Alcohol, Cocamidopropyl Betaine, Pinus Sibirica Seed Powder (pine nut shells), Camellia Sinensis Leaf Powder (Mongolian tea), Schisandra Chinensis Fruit Powder (Schisandra berry), Organic Hypericum Perforatum extract (organic Hypericum), Juniperus Oxycedrus Oil (red juniper oil), Citrus Grandis (Grapefruit) Seed Oil, Tocopherol, Chlorophyllin-Copper Complex

            Peeling zamknięty jest w plastikowym słoiczku. Opakowanie typowe dla kosmetyków tej serii. Są wygodne i pozwalają na wykorzystanie produktu w 100%.
            Przyznam, że po odkręceniu byłam zaskoczona. Peeling przypomina zieloną maź i ma średnio przyjemny zapach. Pachnie trochę lasem, ale z domieszką ziół i cytrusów. Nie wszystkim przypadnie to go gustu. Na szczęście nie pozostaje na skórze. Konsystencja jest gęsta, sporo w niej drobinek soli, cukru, sproszkowanych łupin szyszek sosny syberyjskiej, liści herbaty chińskiej i owoców cytryńca chińskiego.
Zazwyczaj używam scrubu na lekko wilgotnej skórze, bo wtedy łatwiej wykonuje się masaż. Peeling pomimo zawartości masła shea, olejów z nasion pomarańczy wielkiej i jałowca nie pozostawia tłustej warstewki. Skóra po zabiegu jest za to wygładzona i lekko zaróżowiona, lepiej przyjmuje balsam. Warto pamiętać, by nie stosować peelingu, gdy nasza skóra jest podrażniona lub po goleniu/depilacji. Przez sól w składzie może szczypać.
Podsumowując, peeling przypomina błotko (i nawet pachnie podobnie), za to naprawdę dobrze zdziera martwy naskórek – a to chyba najważniejsze. Ja mimo wszystko go polubiłam i szczerze polecam fankom mocnych zdzieraków. Fanki delikatnych peelingów powinny raczej zainteresować się innym produktem (np. peelingiem Bania Agafii z maliną arktyczną - kilk)

Znacie ten peeling? Lubicie rosyjskie kosmetyki?