Lisa See „Miłość Peonii”

Data wydania: marzec 2014
Tytuł oryginału: Peony in Love
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Świat Książki

Opis z okładki:
Lisa See opowiada piękną historię trzech Chinek poślubionych jednemu mężczyźnie. Żyjąc w społeczeństwie, w którym największymi cnotami kobiety są posłuszeństwo i milczenie, nie obawiają się wyrażać swoich pasji, tęsknot i namiętności, a inspirują się dawną operą „Pawilon Peonii”. „Miłość Peonii” to fascynująca, bogata w egzotyczne realia powieść o miłości silniejszej niż śmierć, rozgrywająca się w XVII wieku w Chinach.

Jałowcowy scrub do ciała Bania Agafii

         Uwielbiam wszelkiego rodzaju peelingi do ciała. Lubię ten efekt gładkiej i jędrnej skóry, zwłaszcza latem. Mimo że często robię sama peeling z kawy i olejku, równie często sięgam po gotowe produkty – lubię urozmaicenie. Ostatnio stosowałam jałowcowy scrub do ciała Bania Agafii. Jak się spisał? Zapraszam do recenzji.

Nawilżająca odżywka do włosów Alterra z granatem i aloesem



Kosmetyki Alterry z serii z granatem i aloesem są bardzo często chwalone przez blogerki i włosomaniaczki. Dość długo przechodziłam obok nich obojętnie, ale pewnego razu natrafiłam na promocję w Rossmannie i postanowiłam przetestować słynną odżywkę nawilżającą. Jak sprawdziła się na moich falach? Zapraszam do recenzji.

Balsam do ciała Organique czarna orchidea


            Kosmetyki marki Organique kusiły mnie od dłuższego czasu. Te piękne opakowania, ciekawe formuły i podobno niezwykłe zapachy… W końcu uległam pokusie i kupiłam balsam z masłem shea o zapachu czarnej orchidei. Przetestowałam i... zapraszam do recenzji.

Oleokrem Biovax Caviar – oleje indyjskie: moringa i tamanu


Czytając recenzje oleokremów Biovax zauważyłam, że albo się je lubi albo nie. U niektórych dziewczyn sprawdzają się naprawdę świetnie: wygładzają, nabłyszczają, u innych powodują niestety puch i mat. A jak oleokrem Biovax Caviar sprawdził się na moich włosach?

Spa dla włosów #27 - po długiej przerwie


Ostatnimi czasy niestety zaniedbałam swoje włosy. Nie miałam czasu na regularne olejowanie włosów, co niestety odbiło się na ich wyglądzie. Do mojego ślubu pozostał miesiąc, więc mam nadzieję, że do tego czasu kondycja mojej czupryny nieco się poprawi. Postaram się poświęcić im nieco więcej czasu. Zaczynając od tego SdW.

1.      Na noc nałożyłam na włosy olej z nasion konopi indyjskiej Nacomi.
2.      Rano umyłam włosy mydłem cedrowym Bani Agafii, masując skórę głowy szczotką – nowym nabytkiem z aliexpress. Zobaczymy, czy się sprawdzi.
3.      Osuszyłam włosy koszulką i nałożyłam na nie maskę Crema al Latte. Po 15 minutach spłukałam ją letnią wodą.
4.      Rozczesując włosy palcami, rozprowadziłam złoty oleokrem Biovax.
5.      Na koniec roztarłam w dłoniach żel rokitnikowy Natura Siberica i kilka minut pougniatałam włosy.

„Dziewczyna z pociągu” Pauli Hawkins

Data premiery: wrzesień 2016
Tytuł oryginału: The Girl on the Train
Liczba stron: 328
Wydawnictwo: Świat Książki
 
Opis z okładki:
Rachel każdego ranka dojeżdża do pracy tym samym pociągiem. Wie, że pociąg zawsze zatrzymuje się przed tym samym semaforem, dokładnie naprzeciwko szeregu domów.
Zaczyna się jej nawet wydawać, że zna ludzi, którzy mieszkają w jednym z nich. Uważa, że prowadzą doskonałe życie. Gdyby tylko mogła być tak szczęśliwa jak oni.
I nagle widzi coś wstrząsającego. Widzi tylko przez chwilę, bo pociąg rusza, ale to wystarcza.
Wszystko się zmienia. Rachel ma teraz okazję stać się częścią życia ludzi, których widywała jedynie z daleka. Teraz się przekonają, że jest kimś więcej niż tylko dziewczyną z pociągu.


           O „Dziewczynie z pociągu” usłyszałam na krótko przed premierą filmu, czyli jakiś czas temu. Postanowiłam, że przeczytam najpierw książkę i dopiero potem obejrzę ekranizację. Tak się złożyło, że dopiero w lipcu miałam okazję sięgnąć po książkę. I muszę przyznać, że nieco mnie ona rozczarowała. Ale często tak mam, jeśli chodzi o bestsellery. Dlaczego „Dziewczyna z pociągu” nie wzbudziła mojej sympatii?