Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

niedziela, 15 stycznia 2017

O czesaniu fal i loków



Kiedy zaczęłam interesować się tematyką pielęgnacji włosów, musiałam wprowadzić w życie sporo nowych nawyków. Dowiedziałam się między innymi, że jako posiadaczka włosów falowanych nie powinnam za często czesać swoich włosów. A już na pewno nie suchych włosów. Dlaczego? Ponieważ niszczy to naturalny skręt włosów i powoduje puch na głowie, czasem przypominający lwią grzywę.
Myślę, że poniższe zdjęcie prezentuje to najlepiej. Zrobiłam je niedawno, nałożyłam na włosy maskę, odżywkę b/s, a po wyschnięciu rozczesałam włosy.

moje włosy po masce i rozczesaniu na sucho (tak się puszą niestety)
Obecnie włosy czeszę rzadziej niż kiedyś. Zazwyczaj robię to po myciu i nałożeniu odżywki d/s lub b/s za pomocą grzebienia z szeroko rozstawionymi zębami. Na razie mam plastikowy, ale planuję zakup drewnianego. Mam też szczotkę TT, ale niespecjalnie ją lubię. Grzebień radzi sobie zdecydowanie lepiej.
Poza tym przy nakładaniu maski, odżywki czy olejku staram się dokładnie przeczesać włosy palcami, aby produkt dotarł możliwe do każdego włosa. Zdarza się, że czasami rano  (gdy włosy powychodzą mi z warkocza lub koka) delikatnie przeczeszę je palcami – tak, by je rozplątać, ale nie zniszczyć przy tym skrętu.

Jak takie traktowanie wpłynęło na moje włosy?
Włosy układają się zdecydowanie lepiej. Skręt jest podkreślony, a włosy niemal wcale się nie puszą (choć to zasługa również odżywek i masek). Poza tym mniej włosów mi wypada, ponieważ nie szarpię ich na siłę kilka razy dziennie szczotką – jak zdarzało mi się jeszcze dwa lata temu. Tym samym włosy mniej się rozdwajają i nie łamią tak jak kiedyś.

Tak więc „nieczesanie” okazało się wybawieniem dla moich włosów, jak pewnie dla większości posiadaczek fal i loków.

 
moje włosy po jednym ze Spa dla Włosów

A Wy czym czeszecie swoje włosy?