Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

21.07.2016

Co ja miałam na głowie, czyli moja włosowa historia

          Jako dziecko miałam jasne włoski, które się troszkę kręciły. Mama myła je jakimś familijnym szamponem. Do czasów szkolnych miałam krótkie włosy, często obcinane „na chłopaka”, bo mama nie miała do nich cierpliwości. Dopiero kiedy poszłam do zerówki zbuntowałam się i stwierdziłam, że chcę zapuścić włosy.

dzieciństwo

Włosy więc rosły, myte familijnym szamponem. Do komunii miałam już ładne włosy do ramion, ale zapuszczałam dalej. Kończąc podstawówkę moje włosy sięgały niemal połowy pleców.

rok 2001 i 2003
rok 2005
Niestety w gimnazjum moje włosy przeszły dziwną metamorfozę. Zaczęły się niesamowicie puszyć, w ogóle się nie układały. Ale nie zmieniłam nic w pielęgnacji. Myłam włosy jedynie szamponem, mając nadzieję, że to jednak wystarczy.
Potem poszłam do technikum i zamarzyły mi się blond pasemka. Wyglądałam okropnie i szybko z nich zrezygnowałam na rzecz ciemnego brązu, niemal czerni. Oczywiście nadal nie wiedziałam, czym jest odżywka ani maska. O olejowaniu nie wspominając. Nie lubiłam swoich włosów i zrobiłabym wiele, by mieć ich mniej.
W drugiej klasie obcięłam włosy do ramion i czasem nawet stylizowałam je na piankę, ale to wszystko co im serwowałam oprócz mycia szamponem Garniera do włosów farbowanych. Od tego czasu jednak zawsze myłam włosy rozrzedzonym wodą szamponem, bo tak lepiej się pienił i mył. Jak się dowiedziałam kilka lat później, nieświadomie używałam tzw. metody kubeczkowej.

rok 2011
Kończąc technikum wracałam do swojego naturalnego koloru włosów. Ponownie ścięłam je do ramion. Niestety po pewnym czasie mój kolor przestał mi się podobać. Włosy były matowe i takie szare, byle jakie. Znów sięgnęłam po farbę, tym razem w rudawym odcieniu.
rok 2012


sierpień 2014

Włosy nadal się puszyły i dziwnie układały, więc najczęściej związywałam je w koczka lub kitkę. Zaczęłam też sięgać po maski. Pamiętam, że używałam wówczas szamponu Pantene intensywna regeneracja. Raz lub dwa razy w tygodniu nakładałam na nie maskę Biovax naturalne oleje, a później Elseve Total Repair. Nic poza tym. Włosy nadal się puszyły i źle układały. Później już co mycie nakładałam odżywkę Syoss z olejami, ale ona też niewiele pomogła. Próbowałam również duetu Dove Pure Care Dry Oil– szamponu i odżywki, ale bez większych rezultatów.
Zmęczona farbowaniem postanowiłam po raz kolejny wrócić do naturalnego koloru włosów. Poprosiłam tylko siostrę, by znalazła mi podobną farbę do mojego naturalnego koloru i w tym czasie kilka razy pofarbowała mi włosy, nie ruszając moich odrostów. Rudy jednak stale przebijał przez te farby.


maj 2015 i sierpień 2015

W tym czasie natknęłam się na bloga Anwen, a później Kasi na fali i w końcu zrozumiałam, że muszę zadbać o swoje włosy, jeśli chcę, by były moją ozdobą. Ścięłam sporo włosów. Kupiłam swój pierwszy olej. Zaczęłam nakładać odżywki i maski po każdym myciu. Poza tym sięgnęłam po balsam do fal i loków i EUREKA! Moje włosy w końcu zaczynały wyglądać tak jak chciałam. No może poza kontrastem pomiędzy moimi naturalnymi włosami i resztkami po farbie. Wtedy założyłam bloga i zaczęłam pisać m.in. o pielęgnacji swoich włosów. W tym czasie wyglądały tak (zdjęcia z niektórych Spa dla włosów).

luty 2016

marzec 2016


kwiecień 2016

maj 2016
            
            A teraz? Znów ścięłam włosy i będę zapuszczać je od nowa. Ale tym razem wiem, jak je pielęgnować, by rosły zdrowe i piękne. O moich postępach będę oczywiście pisać na bieżąco w kolejnych postach.
czerwiec 2016

Moja obecna pielęgnacja włosów


Mycie:
Mydło cedrowe Bania Agafii, Janar do włosów zniszczonych, Maska Scandic Fruit, Alterra jojoba i migdały

Odżywki/maski:
Kallos Caviar, maska marokańska Planeta Organica ,odżywka Nivea Repair&Targeted Care, Yves Rocher odżywka odbudowująca, serum ziołowe Radical


Dodatki:
Wyciąg z aloesu, keratyna hydrolizowana,  mleczko pszczele w glicerynie, glutek z siemienia lnianego, produkty spożywcze (np. drożdże, jajko)

Stylizatory:
Balsam Nivea Flexible, żel Syoss Powder Hold, żel lniany

Oleje:
Babydream fur mama, lniany


Jak widzicie moje włosy przeszły sporo, ale nigdy nie męczyłam ich suszarką i prostownicą, bo po prostu nie miałam do tego cierpliwości.


Marzę o tym, by wrócić do poprzedniej długości. Zdecydowanie lepiej czułam się w dłuższych włosach i nie mogę się doczekać, aż moje trochę podrosną. W tym celu mam zamiar próbować różnych metod przyśpieszania. Obecnie piję skrzypokrzywę i niedługo chyba wrócę również do wcierki Jantar.

A jak Wasze włosy? Pamiętacie, kiedy zaczęłyście o nie świadomie dbać?


 

https://www.facebook.com/AnnKa-o-kosmetykach-1975303366029028/https://www.instagram.com/annka_o_kosmetykach/